Pokazywanie postów oznaczonych etykietą domek dla lalek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą domek dla lalek. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 maja 2015

Ćwiczenie ze stylizacji wnętrz i dzieci

Już od paru tygodni zbieram się, aby pokazać Wam moje nowe lampy w kuchni. W ramach wiosennego "refreszingu" wymieniłam lampy nad barkiem kuchennym, abażur w lampie stojącej i zasłony na lżejsze. Postanowiłam uwiecznić zmiany. W domu panował względny ład :) Chwyciłam za aparat... I wszystko wyszło jak szydło z worka! Niby to wiedziałam, ale tu jest wszystko jak na dłoni. Otóż wnętrza, tak jak i ludzi, przygotowujemy do zdjęcia ze szczególną starannością. Tak jak na zdjęciu portretowym chcemy widzieć najlepszą wersję nas, tak na zdjęciu wnętrza widzimy najlepszą odsłonę tegoż. Nie mówię o takich ekstremach, jak sterta ciuchów czy nieumyte gary w zlewie (co też się zdarza, spójrzcie na oferty sprzedaży nieruchomości, załamka normalnie...), ale także przygotowanie go stricte pod zdjęcie. I zarzut, że tak nie jest w rzeczywistości jest zarzutem z d...y. Tak samo można zarzucić, że Ty w makijażu i pięknej pozie to nie Ty, bo na co dzień tak nie wyglądasz.

Koleżanka, która zajmowała się nieruchomościami, opowiadała mi, jak musiała zrobić zdjęcie łazienki w mieszkaniu na sprzedaż. Pół biedy, że nie była specjalnie sprzątnięta. Ale na suszarce pod sufitem suszyła się damska bielizna, w stylu reformy babci Jadzi. Właścicielka KATEGORYCZNIE odmówiła zdjęcia galotów, motywując swą wypowiedź, że takie jest życie i tak wyglądają domy zwykłych ludzi... No śmiech przez łzy.

No dobra, do rzeczy. Lampy wcześniej były czerwone, ale mi się znudziły :) A ponieważ kocham szałwiowy, miętowy i ich odmiany, wybór padł na lampy FOTA z Ikei. No i ta cena.. Zdecydowałam jednak, że dwie zielone to za dużo szczęścia i jedna jest beżowa. Poniżej zdjęcie po uprzątnięciu chaosu wizualnego...


A tu przed. Do zdjęcia powyżej zdjęłam rzeczy z blatu, ścierkę i magnesiki z piekarnika oraz z wieszaczka po lewej (wisiały na nim torebka, fartuchy i fartuszek do prac ręcznych).


Inne ujęcia po usunięciu zbędnych rzeczy - kartonu z sokiem, lekarstw...





Przed:


Jak patrzę na to zdjęcie powyżej, to mam wrażenie totalnego rozgardiaszu! A uwierzcie mi, na co dzień tego się nie widzi! Zasadą jest, że do zdjęcia zostawiamy kilka przedmiotów, i to tych najładniejszych. Reszta won z kadru! Do tego świeże kwiaty czy owoce - robimy makijaż wnętrzu.

Poniżej wspomniany abażur. Też był czerwony. Pokazywałam go kiedyś  TUTAJ.


I na deser parę migawek z życia dzieci. Dziergana sówka, Mariposa i półnaga Arielka... Niezła ekipa,co? A co ciekawe, Maja uwielbia się bawić i hipsterską sową, i wychudzonymi princessami..;)


Poniżej na lampie korona projektu Mai... Dla mnie bomba! :)


Dzieci bardzo lubią bawić się rozkładanym domkiem. Można w nim ustawiać dowolnie mebelki. Co ciekawe, Miki chyba nawet więcej czasu spędza na zabawie w urządzanie domku. 



To tyle na dziś... Bardzo Wam dziękuję, że do mnie zaglądacie.

Serdeczności!
Magda

czwartek, 1 stycznia 2015

Poświątecznie, noworocznie...

U Was też już nie ma śniegu? Moje dzieci niepocieszone, mają nadzieję na więcej. Udało nam się raz pójść do lasu na piękny, śnieżny spacer z sankami (a nawet trochę zgubić, hihihi) i raz na pobliską górkę. A następnego dnia czary-mary, jakby śniegu nigdy nie było!

W końcu udało mi się trochę obfotografować nasze świąteczne klimaty, choć nie jestem zadowolona do końca z efektów. Jest tak mało światła, że naprawdę trudno o dobre, ostre zdjęcie... No ale lepszy rydz niż nic! Zresztą, nadchodzi czas na nowy sprzęt. Obecny ma ponad osiem lat i mocno się już wysłużył.

Pamiętam, jak się wzruszałam w zeszłym roku, gdy nasza wtedy trzylatka nam śpiewała "Stała pod śniegiem panna zielona, nikt prócz zająca nie kochał jej"... W te święta nasza czterolatka i dwulatek prawie samodzielnie ustroili choinkę, prócz lampek rzecz jasna. Oczywiście naszły nas oryginalne refleksje typu "ale te dzieci szybko rosną" oraz "jak ten czas leci"... I tak już będzie co każdą Gwiazdkę...


Jak niewiele trzeba, żeby było ładnie. Sucha gałązka z szyszką, morska buteleczka, kawalątek ładnej wstążki. 


Mój skandynawski domek wśród odziedziczonych szkieł. 


Widać, że już po Świętach. Pierniczków już prawie niet...


Wszyscy mają Cotton Ball Lights, mam i ja!


W tym roku Święty Mikołaj przyniósł dzieciom piękne prezenty. Poniżej część z nich, które akurat były pod ręką i się załapały na sesję. Tablica - szał, musieliśmy pierwszego dnia narysować kredą pionową linię demarkacyjną, żeby zapobiec nieszczęściu! Z drugiej strony jest tablica magnetyczna wraz z zestawem literek i cyfr. Pierwsze małe klocki naszej Majeczki - Hello Kitty w Leśnym Zakątku (mamusi przypadł zaszczyt budowania, Maja dzielnie asystowała i wybierała potrzebne klocki). Myszki do ubierania, gry, puzzle, książeczki... 


Parę słów o myszkach do ubierania. W pudełeczku jest zestaw ośmiu "stylizacji" dla dziewczynki i chłopca. Myszki mają giętkie nogi i ręce, dzięki czemu łatwiej je przebierać. Dzieci wsiąkły - ubieranie, rozbieranie, dobieranie strojów sprawia im ogromną frajdę. Dzięki zabawie rozwija się motoryka i precyzja małych paluszków. Dla mnie rewelacja, jestem zachwycona. Produkt firmy Goki. 


A tutaj domek, kupiony w zeszłym roku w Lidlu, przeleżał. Na ubiegłą Gwiazdkę dzieci dostały tyle prezentów, że cichcem odłożyłam jedno pudło. I dobrze! Teraz bardziej doceniły. Domek się zamyka jak walizka. Po otwarciu można układać dowolnie elementy wystroju. Bardzo zacna zabawka!


No i do mnie też przyszedł... Chyba byłam bardzo grzeczna. Dostałam najnowszy model Kindle'a! 


Trochę się bałam, czy będzie łatwo kupować i ściągać na sprzęt książki, ale okazało się to bardzo proste. Po odpaleniu otworzyła się krótka prezentacja z najważniejszymi wiadomościami. W sieci jest także mnóstwo porad, wystarczy trochę poczytać. Na pewno jeszcze wielu rzeczy nie wiem, ale spokojnie nawiguję i czytam sobie co chcę! Ściągnęłam sobie z Amazona parę klasyków za friko i nawet kupiłam książkę w Empiku: "Tajemnicę szkoły dla panien" Joanny Szwechłowicz. 


Jak lubicie polskie kryminały osadzone w klimatach przedwojennych, np. Marka Krajewskiego i serię o Breslau, to coś dla was. Ja uwielbiam takie klimaty i z wypiekami czytam o serii zabójstw w podpoznańskich Mańkowicach. Jestem w połowie, intryga mocno zawiązana, parę wątków już się wyjaśnia, ale odpowiedzi KTO jeszcze nie ma :) Nie wiem, czy e-book wygra z tradycyjną papierową książką, ale już dziś wiem, że to będzie jeden z moich ulubionych sprzętów. Niezastąpiony w podróży, ale też w domu, bo jedną z jego ogromnych zalet jest to, że można czytać po ciemku!

Mam nadzieję, że w sylwestra bawiliście się dobrze. Ale ważniejsze jest, żeby Nowy Rok przyniósł dobre, wspierające nasz rozwój wydarzenia i żebyśmy potrafili podejmować słuszne, choćby trudne, decyzje. Tego sobie i Wam życzę. 

A sobie jeszcze życzę większej konsekwencji w prowadzeniu bloga. Mam nadzieję, że to się uda i że w tym pomoże mi konferencja See Bloggers (www.seebloggers.pl).


Ktoś z Was się wybiera? Może się zobaczymy?

Uściski noworoczne!
Magda
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...