piątek, 29 lipca 2011

Godne księżniczki:)

Żyję, żyję... Niestety, ostatnio mam dużo pracy i mała ma prawie roczek, a jak się okazuje poziom zaangażowania uwagi przez dziecko rośnie wprost proporcjonalnie do jego wieku:) Jak się teraz ze zdziwieniem dowiaduję, większość moich koleżanek była mniej zmęczona, gdy ich dzieci miały po kilka miesięcy, a nie kilkanaście...

Strasznie zaniedbałam mojego bloga, za co przepraszam wszystkie mile osoby, którym chce się tu zaglądać. Myślami wracam do niego cały czas, obmyślam posty  i wizualizuję fotografie, cóż z tego, gdy nie mam kiedy tego zrobić? Postaram się jednak wrzucać coś częściej niż raz na trzy miesiące.

Już jakiś czas temu bardzo mi przypadł do gustu motyw korony, przewijający się tu i ówdzie w świecie bloggerek-upiększaczek świata. I ja postanowiłam mieć coś z tym motywem! Zrobiłam mały research i postanowiłam wykorzystać papier do prasowanek na poszewkach, które kiedyś byłam zanabyłam w Ikei, i które do dziś mi się szalenie podobają. Żałuję, że ich więcej nie kupiłam. Oto efekt:


Popełniłam też kolejną komódkę, wstyd się przyznać, ale aż w maju... Jest to czas komunii, jak wiadomo. I to właśnie zamówienie na prezent z tej okazji (już drugie takie!). Myślę, że dziewczynka się ucieszyła, tym bardziej, że ofiarodawczyni w jednej z szufladek schowała też uroczą bransoletkę z delfinkami.


Och, tyle mam zaległości... Przede wszystkim relacja z Hiszpanii, gdzie w maju spędziliśmy tydzień. Udało mi się też pójść na koncert Ayo i Prince'a! Ale to na następny post!

Uściski i do rychłego!
Magda

sobota, 23 kwietnia 2011

WRÓCIŁ!!!!

Cuda się dzieją na Święta! Dziś, czyli w Wielką Sobotę rano wrócił do nas nasz czarny kot! Równiutko tydzień po tym, jak zniknął. Najpewniej go ktoś zamknął, czy to niechcący, czy specjalnie - to już nie ma znaczenia - bo bardzo schudł (to mu akurat na dobre wyszło, hłe hłe) i ma dość mocno zdarte pazurki na przednich łapkach, jakby drapał zamknięte wyjście.

Ale się cieszymy, hurrrrrrrrrraaaaaaaaaaaaaaaa!!!!
Pozdrowienia!
Magda


piątek, 22 kwietnia 2011

Wesołych Świąt!

To banalne, ale kocham wiosnę. I chyba jestem w mniejszości, która woli święta Wielkiej Nocy od Bożego Narodzenia, a może nie? Chciałabym Wam złożyć serdeczne życzenia z okazji nadchodzących Świąt. Dużo miłości, słońca, życzliwych ludzi wokół siebie. A tu dla Was kwiatki z mojego ogrodu!




Serdeczności,
Magda

środa, 20 kwietnia 2011

Różne różności

Mało mam czasu ostatnio, bo dużo myślę:))) A tak na serio to mam sporo pracy, jest Majeczka i faktycznie dużo myśli mi się kłębi... Przede wszystkim o tym, aby spełnić me wielkie marzenie o podróży dookoła świata. No, może wokół połowy świata. Myślę sobie, że mamy na to jakieś 5 lat, zanim Maja pójdzie do szkoły. Zajrzyjcie koniecznie tutaj, to niesamowicie inspirujące miejsce: http://careerbreak.pl/. Was też tak woła wielki świat? Ja jak myślę o podróżach to normalnie aż się trzęsę z emocji, a niestety ostatnie 5 lat nie obfitowały w nie, bo kupiliśmy dom i remontowaliśmy się namiętnie, co jak wiadomo pochłania wiele pieniędzy, czasu i energii. Ale co się odwlecze to nie uciecze, prawda? Tu na zrobienie "smaka" widoczek z Turcji z okolic Fethiye. Pani łowi ryby na obiad:



W tak zwanymi międzyczasie zrobiłam kilka prac. Oto pudełeczko zrobione z okazji chrztu. W środku będzie jeszcze mniejsze pudełeczko, już kupne, w którym znajdować się będzie srebrna łyżeczka z datą i wymiarami dzidziusia przy urodzeniu i z miejscem na pierwszy mleczny ząbek, który wypadnie! Bardzo mi się podoba taki prezent, sami dostaliśmy srebrną łyżeczką na chrzest Mai i uważam, że to piękna pamiątka.


Kolejna rzecz to pudełeczko dla małej Julii. Mam nadzieję, że się jej spodoba.


A tu komódka dla panny Emilki, z okazji I Komunii Św. Dokupimy jej jeszcze jakąś okolicznościową biżu i włożymy do jednej  z szufladek. BTW, pamiętacie Mon Chichi? Jak ja marzyłam o tej małpeczce... I któregoś dnia ją dostałam od mojej cioci Halinki kochanej, ależ byłam szczęśliwa!!!


Chustecznik, który zrobiłam kiedyś, ale do mnie na chwilę wrócił, bo tasiemka zaczęła się odklejać i musiałam ją naprawić. Dość wiosenny, n'est-ce-pas?


Pudełeczko retro na urodziny Kasi. Podobno się podobało:)


A na koniec smutna wiadomość. W piątek 15 kwietnia po raz ostatni widzieliśmy naszego kota Gacka, aka Czarnego... W rok po tym, jak straciliśmy Rufuska. Strasznie mi smutno z tego powodu. Może jeszcze wróci, ale jestem prawie pewna, że go ktoś zabrał. On był (jest?) strasznie ciapowaty, tylko wokół domu krążył, najchętniej to by siedział przy kominku albo na tarasie, nie miał żądzy przygód za grosz, dlatego nie wierzę, że sam poszedł w długą. Pieszczoch wyjątkowy, nie znam drugiego takiego pieszczocha. A jak fajnie pozwalał się Mai zaczepiać... I teraz nie mamy żadnego kotka:((((


Z wiosennymi pozdrowieniami,
Magda

wtorek, 5 kwietnia 2011

Pamiątka

Chyba oficjalnie mogę stwierdzić, że mam fisia na punkcie małych nóżek i rączek. Są po prostu do schrupania. Kiedyś, jak miałam 13 lat i byłam w USA, a u nas była jeszcze komuna (co prawda ostatni rok:) i nie przywiązywało się takiej wagi do pamiątek i rękodzieła jak dziś, to zobaczyłam u znajomej pani odcisk nóżki jej synka. Bardzo mi się to spodobało i postanowiłam, że jeżeli kiedyś będę miała dziecko, to na pewno coś takiego zrobię. W tak zwanym międzyczasie w Polsce wiele się zmieniło i ludzie zaczęli także próbować uchwycić chwilę na większą skalę (bo muszę wam powiedzieć, że Amerykanie to mają kompletny odjazd na punkcie suwenirów wszelkiej maści!). W Smyku i paru innych sklepach można już dziś kupić zestaw do zrobienia odcisku kończyn pociechy:) Ale kosztują moim skromnym zdaniem jakąś koszmarną kasę! Stwierdziłam, że sama sobie dam radę. Mąż rozrobił poremontową resztkę cekolu, który przełożyliśmy do plastykowych denek od pudełka-tuby. Posmarowaliśmy stópkę i rączkę wazeliną, żeby się mniej kleiło i po kilku próbach udało się!
Zamierzam jeszcze oprawić je w ozdobne okrągłe ramki, jeszcze nie wiem czy złote, srebrne, a może białe? Na razie stoją na półce nad kominkiem.
Czas leci tak szybko... Czasem mam takie myśli, że chciałabym zatrzymać każdą chwilę, ale to jest niemożliwe... Dlatego, mimo że czasem jestem zmęczona etatem mamy w ciągu dnia i pracowaniem gdy mała zaśnie, to cieszę się, że mogę być z Mają na co dzień. Przecież te chwile nigdy już nie wrócą, dzieci rosną tak szybko!

Wiosenne uściski!
M

czwartek, 31 marca 2011

Królestwo Majeczki

Maja jest już na tyle mobilna, że w końcu rozstawiliśmy jej kojec, który odziedziczyła po małej Julce. Jest to kojec-gigant, bo mierzy sobie prawie 2 m x 2 m! Mała się w nim turla i robi przymiarki do raczkowania. Tu pierwsze chwile w dopiero co rozstawionym kojcu:


A tu już w urządzonym:


Dziewczyny kochane, a tak off-topic, to orientujecie się może jak wrócić do starego szablonu bloga, tego podstawowego, z ramką w nagłówku? Chciałabym wrócić, ale jego już nie ma wśród dostępnych szablonów. Ten mi się mniej podoba między innymi z tego względu, że ta kolumna środkowa zostaje ciągle biała, choć tło które wybrałam nie jest białe pośrodku, tylko ma ten sam wzór co boki, tyle że nieco bledszy. Będę wdzięczna za wszelką pomoc!

Pozdrowienia,
Magda

środa, 30 marca 2011

Niby nic, a cieszy

 Drobiazg "robi" rzecz, już dawno doszłam do tego wniosku. Poniżej załączam parę fotek miłych i ciekawych dupereli:)

Lala, którą Maja dostała od cioci. Ochrzciłyśmy ją Pippi ze względu na rude warkocze. Laleczka jest urocza, a do niej doczepiona była cudna metka:


Ostatnio moja kochana mamusia dała mi smalczyku pysznego na spodeczku. Gdy go myłam, zauważyłam ciekawy ornament. Gdy się przyjrzałam lepiej, oto co zobaczyłam:) Jeśli nie widać, to informuję uprzejmie, że ornament głosi "Cena zł 2,50".


Takich płatków kosmetycznych jeszcze nie widziałam - mają odciśnięte dziurki imitujące ślady po igle, jakby były obrębione. Prawda, że ładne? Przecież to nie ma najmniejszego znaczenia, gdy nim przecieram twarz, ale jakoś tak zawsze przyjemnie, że ktoś pomyślał i się postarał, żeby było trochę ładniej.


Takie to oto moje luźne wiosenne przemyślenia...
Uściski!
M

piątek, 18 marca 2011

Litery

Jak już wcześniej wspominałam, bardzo lubię litery jako motyw ozdobny, czasem nic więcej nie trzeba. Ostatnio zamówiłam szablon i literki do zastosowania w dekupażu, w końcu przyszły. Długo nie mogłam namierzyć literek, widziałam u innych bloggerek piękne prace z literami i nawet prosiłam o namiary, aż w końcu sama natrafiłam na takie:

Przymierzam się też w końcu do zastosowania medium do transferu, bo dzięki The Graphics Fairy (guzik z odsyłaczem na dole po prawej) mam w zasięgu istną kopalnię motywów, w tym także liter i cyfr.

Poszperałam też w necie i takie pięknuśne inspiracje wynalazłam:

Kompozycja z imion, thestyletrutter.com

Płytki do wieszania i napis na ścianie,  bastagoblog.com

Cudny druciak od besthomenews.com

Sznyt vintage od chictip.com 
(Pamiętacie takie laleczki? Bo ja tak, choć sama już takiej nie miałam)
Idź na całość, chictip.com

Tapeta-marzenie, homedesignfresh.com

A la Nikifor Krynicki, homedesignfresh.com

Na wypasie, homedesignfresh.com

Klimat retro, ny-image3.esty.com

 
Metalowa układanka, paradehome.co.uk

Prawda, że piękne? Kiedyś sama też sobie coś sprawię:)
Pozdrawiam serdecznie!
M

poniedziałek, 14 marca 2011

3 zdekupażowane przedmioty

Nie brakuje wam polskiej pisowni słowa decoupage? No bo jak napisać "zdekupażowany" zachowując oryginalną pisownię? Zdecoupage'owany?:) Od dziś zarzucam francuską pisownię i piszę fonetycznie po polsku!!

Ostatnio udało mi się ozdobić trzy rzeczy. Wraca mi chęć do dekorowania:) Albo nauczyłam się lepiej gospodarować czasem. Dziś przyszła wielka paka z Drewlandii i już oczyma wyobraźni widzę te wspaniałe przedmioty wykonane przeze mnie:D Oprócz tego, co prezentuję poniżej, mam już na pewno dwa nowe projekty: pudełko z okazji chrztu oraz komódkę dla młodej damy w wieku 9 lat.

Pierwsza skrzyneczka to lawendowa herbaciarka. Bejca, serwetka na żelazko i lakier, oraz kokardka z atłasowej wstążeczki.


Drugie pudło to też herbaciarka, tyle, że z dziewięcioma komórkami. Też bejca i serwetka na żelazko plus cienka wstążeczka atłasowa w charakterze ramki. No i kokardka:) Bardzo mi się ta serwetka podoba, lubię, gdy jako dekoracja występują napisy i litery. Zresztą w paczce z Drewlandii przyszedł też ładny szablon z literami, a oprócz tego czekam też na przesyłkę z literkami ze sklejki. Będzie się działo, juuuppi!


I ostatni przedmiot na dziś, czyli domek na klucze. Serwetka, niestety nie dało się na żelazko, bo jest wgłębienie, spękania dwuskładnikowe, proszek do spękań - u mnie cień do powiek, lakier w spreju, motylek z dziurkacza i wykończenie atłasową wstążeczką. Jak widać, bardzo mi przypadło do gustu wykorzystanie wstążeczki ostatnio:)


A poza tym jesteśmy z Majeczką chore:( Najpierw mąż, który na szczęście już ozdrowiał, potem Maja, a teraz i mnie chwyciło. Siedzimy w domu od ponad tygodnia, żadnych spacerków, nudno i smutno... No, nie przez cały czas, ale bardzo nam brakuje spacerów, tym bardziej, że ostatnio tak ładnie bywało. Niemniej pozostajemy dobrej myśli i wciąż wyglądamy z jednakim zapałem wiosny naszej wytęsknionej.

Z wiosennymi pozdrowieniami!
M

środa, 9 marca 2011

Małe buciki

...są takie słodkie...


wtorek, 8 marca 2011

Wiosna, kwiaty i dzieci

Oglądałam sobie dziś ulubione blogi, na wielu królują kwiaty, co mnie zainspirowało do napisania tego posta. Wiosna idzie, czuć ją w powietrzu, a do tego dziś Dzień Kobiet. Dostałam życzenia i pięknego żółtego tulipana.


Tulipany, mimo że obok goździków stanowiły sztandarowy chabaź na Dzień Kobiet, to moje ukochane kwiaty, najchętniej białe lub różowe, choć wszelkie kolory są mile widziane. Obok nich zaraz plasują się eustomy, które miałam w bukiecie ślubnym z pięknymi różami w kolorze przydymionego różu (tu na zdjęciu są bardziej różowe niż w rzeczywistości). Od ślubu minęło ponad cztery lata, a ja wciąż jestem zakochana w moim ślubnym bukiecie:

To dzieło mojej przyjaciółki Ani, florystki. Zrobiła zresztą całą oprawę roślinną naszego wielkiego dnia, za co jej wielka chwała:)

I pomyśleć, że z tej miłości po czterech latach taki kwiatuszek wyrósł:

Maja wczoraj skończyła już 7 miesięcy!!!
Imię ma jak najbardziej stosowne do nadchodzącej pory roku, której wyczekuję z utęsknieniem... W planach jest aranżacja ogrodu pod kątem Majeczki. Chcemy jej urządzić mini placyk zabaw z huśtawką, zjeżdżalnią i piaskownicą; posadzić parę krzaczków porzeczek i agrestu, żeby mogła sobie skubać. Tyle plany, zobaczymy, co z tego wyjdzie.

Pozdrawiam wszystkie wspaniałe kobiety, które tu zaglądają! Wkrótce pokażę kilka prac, udało mi się coś w końcu po nockach wymodzić.

Magda

wtorek, 15 lutego 2011

Pudło na wspomnienia i kryminały

Ależ mnie dawno tu nie było... Aż wstyd. Na początku stycznia skończył mi się urlop macierzyński, a zatem i beztroska laba... No, może nie taka beztroska, bo zajmowanie się dzieckiem też trochę czasu pochłania. Praca w domu ma swoje niezaprzeczalne plusy. Na razie jakoś udaje się łączyć obowiązki mamy i zawodowe, choć oznacza to, że pracuję głównie wieczorami, jak już Maleństwo zaśnie. Ale nie narzekam, bo dzięki temu mogę spędzać z moją córcią cały dzień.

Na urodziny teściowej zrobiłam pudło na zdjęcia, sama między wierszami zgłosiła takie zapotrzebowania, a ja aż ręce zatarłam, bo nie wiedziałam co jej sprawić. To moja pierwsza praca od wielu wielu miesięcy, więc proszę o wyrozumiałość:) Na dole bejca, na górze farba kremowa w spreju, do tego szablon z napisem i papier decoupage, na górę lakier w spreju (czas to pieniądz... albo więcej snu).

Odkąd okazało się, że mogę znaleźć czas na decoupage, to mam ochotę na nowe prace. Zostało mi trochę zapasów drewnianych przedmiotów, więc mam co robić. Mam nadzieję, że wkrótce pokażę nowe prace.

A tak poza tym to jestem wciągnięta po uszy w trylogię Millenium Stiega Larssona (dzięki opanowaniu techniki czytania przy karmieniu piersią mam na to więcej czasu:) . A przecież ja (niby) nie przepadam za kryminałami! Podziwiam ludzi, którzy umieją uknuć takie intrygi. Książki są niesamowite. Każda ma po 500 stron z okładem, a gdy ją kończysz, to żałujesz, że to już... Właśnie zaczęłam ostatnią część. Polecam. Z czystym sercem polecam także książki Marka Krajewskiego, też kryminały zresztą, całą serię o Breslau, a ostatnio "Erynie". Ale uprzedzam, to dla czytelników o mocnych nerwach. Mnie się i po Millenium i po Krajewskim koszmary śnią... A i tak czytam.

Pozdrowienia!
M

czwartek, 23 grudnia 2010

Prezenty, prezenty!

Ale przed prezentami słowo o ozdobach. Oglądałam ostatnio bardzo miły program na Domo pt. "Zrób sobie dom z Kirstie: Święta". Naprawdę przyjemny. I po nim zachciało mi się zrobić coś z masy solnej. Oto efekty:


Foremki te same, co do pierniczków:) Po upieczeniu pomalowałam farbką w spreju złotą i kremową (akurat takie miałam:), a potem do niektórych dodałam serduszka lub gwiazdki z kory i owinęłam złotym lub srebrnym drucikiem. Na choinkę ich wieszać nie będę, bo są dość ciężkie, a ja lubię drzewka z delikatnymi gałązkami, ale wykorzystałam je w ten sposób:


Zostało mi jeszcze na przyszłe Święta!

A poza tym to jestem gotowa na Wigilię, psychicznie i fizycznie też:) Choineczka stoi, co miałam ugotować to ugotowałam, jutro tylko trochę jeszcze ogarniemy dom i voila!

Zatem została mi tylko jeszcze jedna rzecz do zrobienia... Życzenia! Chciałabym życzyć wszystkim tu zaglądającym cudownych, rodzinnych, magicznych Świąt, jak za dawnych lat, gdy się było dzieckiem i z drżeniem serca wyczekiwało Gwiazdki... A w Nowym Roku mnóstwa inspiracji i czasu, aby je realizować! Serdecznie Was pozdrawiam, ho ho ho!
Magda

piątek, 17 grudnia 2010

Świąteczne pierniczki


Wczoraj spędziłam bardzo mile wieczór robiąc pierniczki. W całym domu unosił się niebiański zapach, z głośników przyśpiewywał mi Sting na bożonarodzeniową nutę, a ja przy pomocy foremek w kształcie konika na biegunach, serduszka, gwiazdki, choinki, aniołka i grzybka wprowadzałam się skutecznie w świąteczny klimat. Bardzo lubię robić ciasteczka przy użyciu foremek, a właściwie robię je tylko raz w roku, na Boże Narodzenie. Oto rezultat pracy moich rąk:


Nie chcę się chwalić, ale są przepyszne...:D A oto przepis:

Pierniczki Agnieszki Kręglickiej
200 g masła
200 g cukru
2 jaja
1/2 szklanki płynnego miodu
1 łyżeczka esencji waniliowej
utarta skórka z cytryny (wzięłam kupną suszoną)
500-700 g mąki (najpierw dałam 500, potem dosypywałam mąki, aż konsystencja była bardziej ścisła, to chyba zależy od mąki)
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
2 łyżki przyprawy do pierników
1 łyżeczka mielonego imbiru 

Masło z cukrem ubić dokładnie mikserem. Dodać jaja, miód, wanilię i skórkę cytrynową. Wymieszać mąkę z proszkiem do pieczenia i przyprawami. Dodać do masy maślanej i szybko wymieszać, aż składniki się połączą. Włożyć ciasto do lodówki na godzinę (można zostawić na noc). Kiedy stwardnieje, podzielić na cztery części i rozwałkować placki grubości 3 mm. Wyciąć foremką ciastka i ułożyć na blasze, na natłuszczonym pergaminie. Wstawić do piekarnika o temp. 180 st. C, piec 15 minut, aż się zrumienią. Ostudzić i dekorować lukrem. Ja nie lukruję, lubię takie na szwedzką modłę, suche:)

Foremki jeszcze wykorzystałam do zrobienia zawieszek świątecznych, jedną zresztą widać na słoju, ale z nimi jeszcze nie skończyłam, pokażę następnym razem. Nie mogę się doczekać, aż z Mają będziemy robić wspólnie dekoracje świąteczne! Mam nadzieję, że dziecko podzieli zainteresowania mamy, hihihi. I coraz bardziej widzę, że to prawda co się mówi: że Święta są tak naprawdę dla dzieci. Myślę, że za ten uśmiech i blask w oczach malucha warto się starać dwójnasób!

M

wtorek, 14 grudnia 2010

Trzecia niedziela Adwentu już za nami...

Niesamowite... Pamiętam, jak się czekało na Święta jako dziecko, wprost człowiek ze skóry wyłaził, a one ciągle nie chciały przyjść. A teraz nawet się nie obejrzysz, a one już za progiem...

Niedawno dowiedziałam się, że zwyczaj zapalania czterech świec, kolejno na każdą niedzielę Adwentu, wcale nie jest taki oczywisty dla wszystkich! Moja koleżanka np. w ogóle go nie zna, a u nas w domu był od zawsze.



I tak oto, w zimowej scenerii, w niedzielę zapaliliśmy trzecią świecę.

Grudniowo-adwentowe uściski!
M

poniedziałek, 13 grudnia 2010

Tamta ramka tu, a ta ramka tam

Uwielbiam ramki i uważam, że umiejętne oprawienie czegokolwiek nadaje temu czemuś nowego wymiaru i w przedziwny sposób podnosi jego wartość. Co można oprawić? W zasadzie wszystko: stare bilety, mapy, pocztówki, stronę z gazety, zdarzyło mi się już oprawić gumisie Haribo...:D

Dziś chcę pokazać coś, co już czeka na swoją kolejkę od miesięcy. Przed urodzeniem Mai dostałam worek ciuszków rozmaitych, w tym jeszcze po mężu moim osobistym i jego rodzeństwie! Wartość sentymentalna nie do podważenia:) Od czasu jednak, jak oni nosili te ubranka wiele wody w rzece upłynęło i dziś dziecięce ciuszki są z lepszych, milszych w dotyku i zdrowszych materiałów. Zatem mimo wspomnianej wartości emocjonalnej w większość rzeczy Majeczki nie ubrałabym. Znalazły się wśród nich cudowne kaftaniczki, w moim odczuciu w takim szwedzkim klimacie, z niebieskim i czerwonym wzorkiem. Postanowiłam je oprawić i tak to teraz wygląda:


Od dawna też nosiłam się z zamiarem zrobienia galeryjki rodzinnej. W końcu udało się wspólnymi siłami oprawić i zawiesić jej zalążek. Mam nadzieję, że będzie rosła. Potencjał jest, bo na razie z przodków "zawiśli" głównie dziadkowie męża, za moich jeszcze muszę się zabrać.



I jeszcze słówko o chrzcie naszej córeczki, który miał miejsce 4 grudnia. Powiem tak: nie spodziewałam się, że może to być aż tak ogromne przeżycie... Wiedziałam, że będę wzruszona, ale nie sądziłam, że aż tak. Mieliśmy mszę dla siebie, którą odprawił zaprzyjaźniony ksiądz. Powiedział piękne kazanie, nawiązujące do uroczystości oczywiście, ale w którym każdy mógł coś dla siebie znaleźć. Przy samym chrzcie poprosił wszystkich, aby zebrali się wokół chrzcielnicy. Po prostu czuć było dobre emocje bijące od wszystkich wokół w stronę małej Mai. O ileż to było piękniejsze, niż gdyby wszyscy zostali w ławkach i z pewnej odległości obserwowali chrzest.

A potem było przyjęcie, w jak zwykle niezawodnym Dworku Św. Antoniego (mieszkańcom okolic Trójmiasta serdecznie polecam to miejsce, jest naprawdę wspaniałe, a dla nas tym bardziej szczególne, że tam odbyło się nasze wesele!): http://www.dworek.wpt.pl/

Ślę przedświąteczne grudniowe pozdrowienia!
M

wtorek, 16 listopada 2010

Zaproszenie na chrzciny

Niełatwo się zabrać za bloga mając trzymiesięczne bobo:) No, ale mam nadzieję, że się uda. Maja śpi, w domu pachnie pieczonym chlebem, ja już po prysznicu - idealny moment.
Tym razem pokażę moje usiłowania na polu scrapbookingu. 4 grudnia chrzcimy Pyziulinkę i postanowiłam zrobić zaproszenia sama. Postawiłam na prostotę. Zmniejszyłam zdjęcie ukochanej stópki na dłoni męża i wybrałam dwa wzory dziurkaczy ozdobnych, i już...

Mam tyle pomysłów na posty w moim blogu, a jakoś nie potrafię ich zrealizować. Nie wiem czy to kwestia dzidziusia, czy może ogólnego niezorganizowania? Jak to jest u innych świeżo upieczonych mam?

A tutaj z Majeczką już trzymiesięczną. To niesamowite, jak dzieci się zmieniają na tym etapie życia, dosłownie z dnia na dzień! Obserwowanie ich to czysta przyjemność. Nigdy nie sądziłam, że z takim maleństwem może być tak duży kontakt, zawsze mi się wydawało, że one tylko jedzą i śpią (ewentualnie robią kupę i siku:).


Pozdrawiam wszystkich serdecznie i do następnego!

wtorek, 28 września 2010

Widziałam orła cień...

No może niezupełnie, ale prawie:) Raczej gołębia ślad. Jakiś czas temu, kiedy jeszcze na świecie było lato, ciepło i słońce, a nie tylko deszczu strugi, przyleciał do nas gołąb. Biedaczek nie zauważył szyby i bach...! Na początku nie mogliśmy dociec co to był za huk, ale ślad na oknie nam wszystko wyjaśnił. Mam nadzieję, że nic mu się nie stało, bo od razu odleciał...

czwartek, 9 września 2010

Zaproszenie do zabawy:)

Fuerto  zaprosiła mnie do blogowej zabawy, polegającej na tym, 
aby wskazać 10 rzeczy które się lubi.
 Zasady są następujące:
1. Trzeba napisać przez kogo zostało się zaproszonym.
2. Należy wymienić 10 ulubionych rzeczy.
3. Zaprosić kolejne 10 osób i powiadomić je o takim zaproszeniu w komentarzach.

Wbrew pozorom nie jest to proste zadanie i trzeba trochę pomyśleć nad odpowiedziami!

Zatem zaczynam. Lubię:
1. Muzykę świata i tzw. chilloutową.
2. Rankiem - pić kawę i czytać w łóżku... Idealny początek dnia. Najlepiej, jak tę kawę jeszcze Ktoś mi zrobi:)
3. Czytać w ogóle:)
4. Kuchnię tajską, włoską i meksykańską, i parę jeszcze innych.
5. Spacerować raźnym krokiem.
6. Podróżować, a w czasie podróży jeść lokalne przysmaki.
7. Gotować, ale tylko wtedy, gdy mam na to ochotę:)
8. Ludzi, tak ogólnie. Oraz wytwory ich rąk. Objawia się to m.in. słabością do skansenów.
9. Dekorować, aranżować, projektować, itp. wnętrza.
10. Wchodzić do mojego domu, zwłaszcza po dłuższej nieobecności.
To tak na gorąco... 

Po przerwie: Im więcej myślę, tym więcej rzeczy przychodzi mi do głowy: dobre filmy (natomiast za telewizją nie przepadam), koty, lody Grycan, imprezki domowe, fotografować, czerwone wino, serial "Przyjaciele", kolory złamane szarością i w ogóle szary kolor we wszelkich odmianach, i mogłabym pewnie jeszcze duuużo dopisać.
Fajna zabawa, dużo mówi o danej osobie, n'est-ce pas?

Do zabawy zapraszam:
Na koniec wrzucam migawkę z tureckiego targu, z naszej podróży 
poślubnej:)  
 Buziaki!
M 

poniedziałek, 30 sierpnia 2010

To cóż, że ze Szwecji! Czyli katalog IKEA 2011 :)

Warto prowadzić bloga. Pozwala mi realizować moje dekoratorskie zapędy, dzięki niemu mam okazję poznać wiele wspaniałych stron stanowiących niewyczerpane źródło inspiracji, a poza tym miło stanowić część bloggerskiej społeczności. Ostatnio, dzięki prowadzeniu bloga, spotkało mnie bardzo miłe wyróżnienie. Otóż poproszono mnie o recenzję nowego katalogu IKEI! Dostałam go pocztą do domu, w dużym formacie, z własnym zdjęciem na okładce. Dla mnie to podwójna przyjemność, bo katalog będzie stanowił także wspaniałą pamiątkę - zdjęcie na okładkę zrobiliśmy 4 sierpnia, a 7 sierpnia urodziła się nasza córcia! Zamierzam oprawić tę okładkę ku pamięci dla potomnych:D

Ale do rzeczy! Może zacznę od tego, dlaczego w ogóle lubię IKEĘ. (Oczywiście tytuł posta to żart, powinien brzmieć "To super, że ze Szwecji", ale wtedy nie połamiemy sobie języka:). Lubię IKEĘ bo:
1. Stosunek wzornictwa do cen jest absolutnie nie do przebicia.
2. Jest uniwersalna. Mam na myśli szereg linii mebli (także kuchennych), w których znajdą coś dla siebie i miłośnicy zarówno nowoczesności, tradycji czy rustykalizmu, jak również i ci z mniejszym, jak i większym budżetem.
3. Wiele mebli/przedmiotów ma kilka zastosowań.
4. Ma mnóstwo genialnych w swej prostocie pomysłów na schowki/przechowywanie.
5. Proponuje niecodzienne, w kraju nad Wisłą często postrzegane jako odważne rozwiązania, będące wspaniałą inspiracją.
6. Sprzyja dzieciom!
7. Ma dobrą kawę i pysznego łososia:D
8. Ma cudowne tekstylia (zasłony, pościele, narzuty, obrusy, itp.) i artykuły dekoracyjne (ramki, obrazy, lampy, świeczniki, świeczki, szkło, itp.). Trudno mi się powstrzymać od kupna choćby drobiazgu.

Co roku z prawdziwą przyjemnością przeglądam katalog. Podpierając się zdjęciami omówię, co szczególnie przyciągnęło moją uwagę tym razem. Po pierwsze moje ukochane sofy Ektorp są tańsze! (Sama mam dwie, jedną zresztą widać na mojej osobistej okładce.) I jest piękne nowe obicie w cudne paseczki:


Moja ulubiona seria mebli Hemnes (choć nie posiadam żadnego z niej) wzbogaciła się o nowe elementy, między innymi zestaw TV (także w bieli), piękną szarobrązową witrynę,  kredens, komódkę i cudną czerwoną bieliźniarkę:




Kolejne meble, ku którym ślę westchnienia, to seria Edland, na pięknie stylizowanych giętych nóżkach, z porcelanowymi uchwytami. Czasem żałuję, że mój dom jest już urządzony:) Może choć na toaletkę się skuszę kiedyś?

Z nowoczesnego dizajnu za absolutny hit uważam krzesło Tobias. Jest naprawdę wyjątkowe i fantastycznie komponowałoby się także ze stylowymi meblami, np. ciężkim drewnianym stołem, na zasadzie kontrastu. Tu w aranżacji:

a tu samopas:


Podoba mi się także nowe łóżko z szufladami. Ładne połączenie drewna z bielą.


Teraz kilka słów o koniku IKEI, czyli przechowywaniu. Tym razem w oko wpadły mi przede wszystkim pudełka do przechowywania butów. Anthea Turner (czy wszyscy wiedzą, kto to?:) sugerowała naklejanie zdjęć butów na oryginalne pudełka, ale ten pomysł jest dużo lepszy:


Podoba mi się też nowy sposób na przechowywanie kosmetyków i innych drobiazgów, chyba nawet zainwestuję w coś takiego:


A propos odważnych rozwiązań, o których wspominałam wcześniej: IKEA pokazuje, że ciemne kolory ścian nie muszą oznaczać ciężkiego, przytłaczającego wnętrza, o ile tylko dobierzemy do nich właściwie meble i dodatki. W Polsce zaś nadal w domu przeciętnego Kowalskiego dominuje trend pt. żóte/morelowe/budyniowe ściany + ciemne meble... I to dopiero jest ciężkie i przytłaczające! Tu piękny przykład ciemnej ściany, która dzięki dodatkom i oświetleniu wcale nie robi z domu "grobowca":


Podobnie z łączeniem wzorów. Nie należy się bać kombinacji różnych wzorów! Kratki, paski, kwiatki, czemuż by nie? Poniższe zdjęcie doskonale to ilustruje:


Mamy tu kratkę, kwiatki, fakturę na narzucie oraz na firance. I co, źle to wygląda? Bynajmniej! Jeśli już jesteśmy przy tekstyliach, to wrzucę jeszcze jedną fotkę, bo mi się po prostu podobają te wzory. Jest energetycznie, kolorowo, wesoło!


I już zostały mi same detale do omówienia. Zacznę od szkła. Przyciągnęły moją uwagę nowe kieliszki ze stylizowaną nóżką. Mam podobne, ale te są bardziej "zbajerowane":) Prawda, że ładne?


Choć nie w moim stylu, ale zwróciła moją uwagę nowa zabawna lampa:


Natomiast ta już zdecydowanie jest bardziej w moim guście:


Znalazłam też coś nowego dla entuzjastów decoupage, czyli skrzyneczki idealne do ozdabiania:


Coś miłego dla dzieci (jak Majeczka podrośnie to z pewnością się zainteresuje, chętnie się z nią pobawię w sklep):


I na deser Ikeowskie ramki w cudnej aranżacji. Kto powiedział, że ramki muszą być takie same albo w tym samym kolorze? Kto powiedział, że trzeba je wieszać "pod linijkę" i to tylko na wysokości wzroku? Tuż nad podłogą też jest super!!!


A jaki piękny kolor na ścianie! Wspaniale eksponuje obrazy/zdjęcia, białe meble i białe listwy podłogowe. Mniam!

Mam nadzieję, że może komuś moje spostrzeżenia okażą się przydatne przy przeglądaniu nowego katalogu IKEI. Życzę miłych chwil!

Pozdrawiam,
Magda

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...