niedziela, 23 listopada 2014

Parę nowych nabytków

Nazbierało mi się parę rzeczy, które chciałam pokazać. Odkurzyłam bloga i od tej pory patrzę na ładne rzeczy przez jego pryzmat - pokazać, nie pokazać? A jeśli tak, to jak? Bloggerska braci, też tak macie? Pewnie tak...:)

Jakiś czas temu odwiedziłam w końcu H&M Home. W oko wpadły mi poszewki na poduszki. Wciąż mi się podobają.



Gdyby ktoś się zastanawiał, czemu na dole nie ma półeczek na płyty, to wyjaśniam, że zostały wyjęte wraz z płytami jakiś czas temu. Miki się do nich dobierał. Teraz chyba niedługo wrócą na swoje miejsce, bo już go tak nie nęcą, wszak jest już dojrzałym dwulatkiem...

Do pokoiku Mai przeniosłam stolik z krzesełkami, który dotychczas stał w salonie. Zauważyłam ostatnio, że stoi nieużywany, a odkąd go ustawiłam u niej, codziennie coś rysuje, Miki też. Czarne puszki to moja robota, napiszę o nich jeszcze.


Od kilku dni mam cudne pudełka po winie. Jeszcze nie wiem dokładnie, co z nimi zrobię. Być może półki powieszone jedna poziomo, druga pionowo w nowym pokoju Mikiego. Na razie trzymamy w nich jego tory z pociągiem. 


Mały przedsmak świąt - przy okazji ostatniej wizyty w Ikei kupiłam świece adwentowe - moim zdaniem przepiękne. Już nie mogę się doczekać, aż zapalę pierwszą. Jeszcze nie mam dokładnego pomysłu na ich aranżację, ale nawet same, gołe będą się prezentować wspaniale! Jeszcze zapakowane, czekają na swój czas...


A w Rossmannie nie mogłam przejść obojętnie obok tych słodkich wstążeczek... No same powiedzcie, minęłybyście je bez zatrzymywania się? 


 Tak mi wpadło do głowy, że świeczki + wstążki = coś ładnego? Muszę jeszcze pomyśleć...



No i w końcu pochwalę się: wygrałam konkurs na hasło reklamowe sklepu Ahoj Home! Wstyd się przyznać, ale konkurs był w sierpniu, a ja do dziś nie mogłam znaleźć czasu, żeby się pochwalić. Co prawda zajęłam drugie miejsce, ale wcale mnie to nie zmartwiło, bo po pierwsze nagroda za drugie miejsce bardziej mi odpowiadała, a po drugie, moja propozycja była niemal identyczna z tą, która wygrała. Ja zaproponowałam "Ahoj Home - stylowa przystań", a wygrało "Ahoj Home, Twoja stylowa przystań". :) Nagrodą była przede wszystkim przecudnej urody waga kuchenna w modnym miętowym kolorze:



Oprócz wagi stałam się szczęśliwą posiadaczką pięknych drewnianych utensyliów kuchennych, ręcznika kuchennego oraz kubeczka w gwiazdki - mojego ulubionego.




Zachęcam serdecznie do odwiedzin Ahoj Home. Pobuszujcie, na pewno coś dla siebie znajdziecie wśród pięknych przedmiotów w ich ofercie.

A tu jeszcze zajawka kilku z moich ostatnich prac. Muszę je wykończyć i też pokażę. Zabawka-wieża tylko robi tło:)


Chciałam się podzielić z Wami moimi nowymi, cieszącymi oko drobiazgami. Wam coś ostatnio przybyło ładnego? Ja się wciąż czaję na bawełniane kule (Cotton Ball Lights), ale nie mogę się jakoś zabrać za zakup. Tak czy siak będę je miała, a jak już je będę miała, to na pewno się pochwalę!!! Oprócz tego powoli myślę o świątecznych ozdobach... I tak jestem spóźniona, na wielu blogach króluje już atmosfera świąteczna. Ja jestem ze starej szkoły, ozdoby wolę wyciągać na ostatnią chwilę, oprócz oczywiście wieńca adwentowego z czterema świecami na kolejne niedziele adwentu i kalendarza adwentowego - w tym roku chcę zrobić go zrobić sama. 

Dziękuję za odwiedziny, do następnego! Będzie mi miło, jeśli zostawisz komentarz.

Magda

wtorek, 18 listopada 2014

Ważka we wnętrzach

Rany Julek, trudno jest być mamą, pracownikiem, wolontariuszem i bloggerką naraz... Do tego posta (jak do każdego), przymierzam się od jakiegoś czasu, i ciągle coś stoi na przeszkodzie. Ale dziś, choćbym miała otwierać oczy na zapałki, napiszę go, i co więcej, nie zawaham się go opublikować!!! :)

Ad rem: kocham motyw ważki, no po prostu kocham i już. Jest jednocześnie piękna i straszna. Z jednej strony symbol nieśmiertelności, zmiany i odnowy po złych czasach, aktywności i szybkości, z drugiej - w Europie wiązano ją z ciemnymi mocami. Ciekawe zwierzę. Wyczytałam w Wikipedii, że "żyją od sześciu miesięcy do siedmiu lat, z czego większość pod wodą, jako drapieżne larwy". Stąd są zapewne symbolem odnowy - większość życia spędzają pod wodą, by potem, jako dorosłe, latające owady żyć w zupełnie innym świecie, do czterech miesięcy. Jako jedno z niewielu zwierząt latających potrafi wisieć w powietrzu.

Nie mnie jedną fascynuje ważka (fran. libellule, ang. dragonfly). Kochała ją secesja, wykorzystując jej motyw na potęgę - w witrażach, malarstwie, biżuterii. Zapewne kojarzycie obraz Józefa Mehoffera "Dziwny ogród". Naprawdę wzbudza niepokój, głównie za sprawą ogromnej ważki. Sami zresztą popatrzcie. Niby sielanka, ale budzi mieszane uczucia, jakby zaraz miało coś się niedobrego stać.

Józef Mehoffer, "Dziwny ogród"

Dziś motyw ten nie jest tak popularny. Insekty przewijają się to tu, to tam, ale głównie motyle, które też bardzo lubię. We wnętrzach w ogóle jej mało - gdy przeszukiwałam internet, znalazłam naprawdę niewiele inspiracji. No, może gwoli ścisłości, niewiele inspiracji, które by mnie się podobały:) Głównie występuje na ceramice i szkle, tekstyliach oraz plakatach. Znalazłam też kilka pięknych gałek do mebli, ale z motylami przede wszystkim. I jeszcze kilka rarytasków, ale to na deser.

Zacznę od ceramiki i szkła. Motyle wygrywają z kretesem, choć udało mi się znaleźć kilka cudeniek z ważkami także.

subtelna ważka, alchemiawnetrz.pl

graficzna, bigtomatocompany.com

wiem, że motyl, ale piękny, od casbianca.pl

I mój osobisty hit w tej kategorii, zakochałam się... Przepiękne pojemniki wyszperane w sklepie www.nikamon.pl. No po prostu cudo...





Nie mogę się napatrzeć... Chyba muszę sobie kupić, czy jak... A jakie mielibyście dla niego zastosowanie? Wyłącznie dekoracyjne, czy trzymalibyście w tych pojemnikach coś?

Kolej na tekstylia z motywem ważki, jakie udało mi się wyszperać - i to na naszym podwórku. Istną kopalnią okazał się sklep www.lawendowykredens.pl. Znalazłam tam zazdrostki, poduszki, bieżniki i serwety:








Wiem, że piszę o ważce, ale w sklepie casabianca.pl znalazłam śliczną poduszkę z motylami. Podobny klimat, choć motyl jest dużo częściej występującym motywem:

www.casabianca.pl

Wśród gałek do mebli też dominują motyle, ale kilka z ważkami też się znalazło. Najpierw kilka z portalu ebay.com:




wszystkie cztery z ebay.com

U nas, jak już wspominałam, głównie motyle, ale i mucha i żuk się zaplątały:)

casabianca.pl

casabianca.pl

dotdesign

dotdesign

dotdesign - chciałoby się ją przegonić:)

Najwięcej jest plakatów, wydruków. Są przepiękne! Tutaj garść z etsy.com:

wordantique

theNATIONALanthem

QuantumPrints

A u nas przepiękne znalazłam w sklepie dobre-projekty.sklep.com:




...a także w sklepie zpotrzebypiekna.com:


Udało mi się jeszcze wyszperać tapetę. Bardzo mi leży ta aranżacja:

collettewarditeriors.ie

... i cudne obciążniki do obrusa:

www.dekoracjadomu.pl

I na koniec, na deser, dwa przepiękne w moim odczuciu przedmioty, choć z różnej bajki. Kraniki z pokrętłami w kształcie ważek:

cotemaison.fr

... oraz piękne krzesło, aż z Nowej Zelandii. Chcę takie!!!!!

flutterdesign.co.nz

Wydaje mi się, że to niewiele w sumie. Gdy wpisać hasło "motyl", w wyszukiwarce pojawia się mnóstwo przedmiotów codziennego użytku z wykorzystaniem tego motywu. Ważek jak na lekarstwo. Ale może w sumie to dobrze, że ten ukochany przeze mnie motyw nie jest tak eksploatowany?

Do następnego!
Magda

wtorek, 4 listopada 2014

Pokój Majeczki - podejście drugie

Witam serdecznie w ten piękny, listopadowy dzień!

Jak zwykle kolejny post powstaje dużo później, niżbym sobie tego życzyła, ale cóż... Lepiej późno niż wcale.

Jakiś czas temu pokazywałam Wam pokój Mai.  Dla przypomnienia: regał i witryna są z demobilu:), czyli zdobyczne i odnowione. Skrzynia z Leroy Merlin - była z surowego drewna. Łóżko po cioci Monice - przemalowane na biało i podrasowane wizerunkiem korony na wezgłowiu. Dodatki głównie z Ikei, ale też z rozmaitych innych źródeł. Malowanie ścian własnym sumptem:)

Trochę  się od tego czasu zmieniło. Przestawiliśmy meble - główna zmiana to ustawienie łóżka. Stało pod ścianą, a teraz stoi pod oknem.


Półeczka naprzeciw łóżka. Uwielbiam taki sposób ekspozycji książek. Same w sobie są takie dekoracyjne, że szkoda je chować. A przy tym tak łatwo zmienić wystrój - wystarczy ustawić inne książki...


Regał został też nieco przesunięty. Mieści książki i pluszaki Mai - trochę ich dużo się robi:)




No i witryna - bez zmian. Wykorzystałam zresztą to samo samo zdjęcie, co w poprzednim poście poświęconym pokojowi Mai. Odnowiona, kiedyś stała w aptece mojej mamy. Dostała gałeczki w kropeczki i zasłoneczki w paseczki (czujesz, że rymujesz?).


Obrazki też bez zmian - moje decoupage'owanie. Ta plansza z serduszkami na dole to było moje narzędzie przy przyuczaniu do korzystania z nocnika. Za każdy "sukces" Maja mogła sobie nakleić serduszko. Działało:)



Mnie się wydaje, że to ustawienie jest bardziej optymalne. Pokój nabrał lepszych proporcji, już nie jest taki tramwajowaty. Zgadzacie się?

Pozdrawiam gorąco setkę moich zaglądaczy. Będzie mi miło, jeśli zostawicie po sobie ślad w postaci komentarza!

Miłego dnia,
Magda
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...